Ludzie zachodu wpadają w myśleniu o innych kulturach w biegunowe skrajności, albo niemal rasistowsko nazywają mniej rozwinięte od siebie kultury "prymitywnymi dzikusami" z lasu, buszu etc. I druga opcja gloryfikują jak uczynił to Jan Jakub Rousseau (1712-1778). Ten upatrywał w ludziach dzikich szlachetności jakiej zbywało białym, był to mit szlachetnego dzikusa.
Dziś możemy go obserwować np. w filmie gdzie panuje tendencja pokazywania Indian czy Aborygenów jako wyjątkowo oświeconych i szlachetnych w porównaniu z bohaterami świata zachodu.